Świętowanie na dywanie :)


OpenClipart-Vectors / 27376 images Pixabay License

„Jest dostatecznie smutno, jeżeli samemu jest się nieszczęśliwym, ale jest jeszcze smutniej, kiedy wszyscy inni twierdzą, że też są nieszczęśliwi”. A jak jest u Was dzisiaj- w dniu 86 urodzin misia o bardzo małym rozumku i w Dniu Edukacji Narodowej?

Świętujecie? A może zwyczajnie pracujecie? W przedszkolnych warunkach każdy dzień pracy jest świętowaniem. Bez kwiatów, prezentów, fety, …ale za to z zabawą w towarzystwie dzieci, które potrafią w jednej chwili zamienić smutek w niekończącą się zabawę. Przynajmniej jak tak miałam. Przecież nie jestem maszyną ani jakimś cyborgiem, który przychodzi do pracy robić punkty z miesięcznego planu pracy, by realizować Podstawę Programową.

Pamiętam, jak pewnego dnia zachorowała moja mama i znalazła się w szpitalu. Byłam tym faktem bardzo  przejęta i nie potrafiłam o niczym innym myśleć. W przedszkolu przygotowywaliśmy się do obchodów Urodzin Kubusia Puchatka.

Tego dnia w przedszkolu zaplanowane były zabawy, Quizy, kuchenne rewolucje Kubusia, a nawet poczęstunek w postaci Kubusiowego tortu. Nie potrafiłam jednak skupić się na swojej pracy. Ciągle byłam wytrącana myślami o tym, co się dzieje z moją mamą. I wtedy podszedł do mnie Adaś pytając dlaczego jestem smutna? Dzieci są jak gąbki z oczami, które widzą i chłoną nasze emocje i nastroje. To niesamowite, jak szybko ocknęłam się i uświadomiłam, że nie jestem sama i że prawdopodobnie 25 par oczu widzi to, co ukryte w moim wnętrzu i zamiast zabawy chce mi przyjść z pomocą. One są piękne i potrafią to robić, jak nikt inny.

Usiadłam w kole, opowiedziałam im o swoim smutku. Zobaczyłam, jakim wielkim darem są dzieci wpatrzone we mnie ze współczuciem w oczach, gotowych zrobić coś, co zmieni tę sytuację i pomoże ulżyć w cierpieniu. 

Właśnie wtedy Zosia powiedziała, że jak jej siostra była smutna, to mama ją przytulała. Nie zdążyłam nic dopowiedziać, bo cała siedząca gromadka rzuciła się na mnie z uściskami. To sprawiło, że całkowicie roztopiłam się, a łzy szczęścia i radości popłynęły po mojej twarzy.

Potem były opowieści o bolącym zębie Krzysia, o dziurze w rajstopach Ani, o zepsutym samochodzie taty Jaśka, o…itd. Niekończące historie związane ze smutkiem, który im towarzyszył i „recepty” na poprawę nastroju w takich sytuacjach. Przytoczyłam dzieciom cytat z książki o Kubusiu Puchatku, który mówi o tym,  że jeżeli ktoś jest smutny lub nieszczęśliwy, to musi się znaleźć w otoczeniu kogoś, kto jest radosny i pełen szczęścia. To niezawodne lekarstwo, które ja w tej chwili otrzymałam i za które im dziękuję. Zaczęliśmy wszyscy spontanicznie tańczyć, a potem,….to już była prawdziwa zabawa ze śmiechem i fikaniem-świętowaniem na dywanie.

To zdarzenie uświadomiło mi, że jestem szczęściarą mogąc pracować i być się w otoczeniu istot, które potrafią czynić cuda. Dzieci pełne radości i entuzjazmu mogą być lekarstwem na smutki i cierpienie. Wszystko zależy od tego, czy poddasz się ich magicznej terapii.

Jest dostatecznie smutno, jeżeli samemu jest się nieszczęśliwym, ale jest jeszcze smutniej, kiedy wszyscy inni twierdzą, że też są nieszczęśliwi /Kubuś Puchatek/


96 URODZINY KUBUSIA PUCHATKAMisia o bardzo małym rozumku. 14 pqaździernika 1926 r. została wydana pierwsza książka o Kubusiu Puchatku. Jedna z postaci- Krzyś był pierwowzorem syna autora. Kubuś Puchatek to nazwa jednej z zabawek Christophera Robina Milne’a (1920–1996), syna pisarza. Z kolei pluszowa zabawka Christophera została nazwana tak od imienia niedźwiedzicy Winnipeg będącej żywą maskotką kanadyjskiego wojska z Korpusu Weterynaryjnego Kanady. Została kupiona za 27 dolarów przez porucznika Iana Gary’ego w miasteczku White River w Ontario, gdzie dziś znajduje się pomnik misia. W październiku 1914 roku została przewieziona do Wielkiej Brytanii. Postanowiono pozostawić ją w londyńskim ogrodzie zoologicznym. Padła 12 maja 1934 roku. W 1924 roku Alan Milne pierwszy raz przyszedł do zoo z czteroletnim synem Christopherem, który bardzo polubił Winnie. Trzy lata wcześniej Milne kupił w domu handlowym Harrods i dał synowi na jego pierwsze urodziny pluszaka firmy „Alfa Farnell”. We wrześniu 1981 61-letni Christopher Robin Milne, uczestniczył w odsłonięciu pomnika niedźwiedzicy Winnie (naturalnych rozmiarów, dzieło Lorne Makkina) w londyńskim zoo.

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)


error: Treści są chronione! Nie masz uprawnień do ich kopiowania.