Przedszkolanka nie ma wakacji


fot. Engin_Akyurt (pixabay)

fot. Engin_Akyurt (pixabay)

Jestem nauczycielką dużego, położonego w centrum miasta przedszkola. I chociaż zaczęły się wakacje, to ja ich nie mam tak, jak to mają inni nauczyciele. Lipiec jest moim dwunastym miesiącem pracy z dziećmi, bo w zeszłym roku dyżurowałam w sierpniu. Od sierpnia do końca lipca oznacza okrągły rok.

 
Cały rok szkolny był bardzo intensywny, bogaty w różnorodne wydarzenia i imprezy przedszkolne. Kompletnie wyczerpana staję u progu kolejnego miesiąca o tyle trudniejszego, że przedszkole przeorganizowuje swoją strukturę nastawiając się na przyjęcie dzieci z sąsiedniego, także dużego przedszkola. Dzieci zapisanych na dyżur lipcowy jest 120, więcej niż w innych przedszkolach naszego miasta. Czuję ogrom wysiłku i nienaturalny spadek aktywności. Zależy mi na tym, żeby dzieci były bezpieczne i nie odczuły tego, że nie mogą być na wspólnym wakacyjnym wypoczynku z rodzicami, tak jak inne dzieci. Będzie trudno, bardzo trudno. W ciągu tego miesiąca muszę poznać wszystkie nowe dzieci i ich rodziców, by zachować procedury bezpieczeństwa. Poznanie imion dzieci w całym przedszkolu, ich rodziców i opiekunów, którzy przyprowadzają lub odbierają maluchy w ciągu jednego miesiąca czasami graniczy z cudem. Muszę być w ciągłej gotowości i nie mogę sobie pozwolić nawet na najmniejszy błąd. Dzieci i ich bezpieczeństwo są najważniejsze.

Autor artykułu Marmolada Gada

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)


error: Treści są chronione! Nie masz uprawnień do ich kopiowania.