Wakacje czy urlop?


ala2Pora odpocząć. Zapomnieć o przedszkolu, dzieciach, dokumentach, pora wyjechać na wakacje! Przecież zaczęły się wakacje! Zaraz, zaraz, jakie wakacje? Przecież jest poniedziałek a ja jestem w pracy. Wakacje zaczęły się w piątek dla szkół, a ja czekam na urlop. Nic nie wskazuje jednak na to, żebym mogła pojechać na jakikolwiek wypoczynek przez najbliższy miesiąc. Pracuję, bo lipiec jest miesiącem, w którym moje przedszkole dyżuruje.

Nie ma zmiłuj się, trzeba pracować bez względu na samopoczucie i stopień zmęczenia. Trzeba być na pełnych obrotach, bo dzieci czekają na atrakcje i mają w przeciwieństwie do mnie niespożytą siłę i energię na końcu roku szkolnego.

Nie myślę o wakacjach, lecz o urlopie w terminie, który zostanie zaakceptowany przez moich zwierzchników. Nie chcę teraz myśłeć o urlopowym wypoczynku, żeby nie rozluźnić się zbytnio i nie rozleniwić mocno napiętych mięśni po całorocznym, szalonym i bogatym w atrakcje roku. Teraz jest czas wytężonego skupienia i niezłej jazdy bez trzymanki. Na dyżur wakacyjny trafiają dzieci z różnych przedszkoli, więc trzeba będzie nieźle się nagimnastykować.

Grupy „wakacyjne” w tym roku przeładowane jak nigdy. Rodzice pracują, albo wolą posłać dziecko do przedszkola, żeby się z nimi nie nudziło, żeby miało opiekę i regularne posiłki. Często nie wiedzą, co z dziećmi zrobić w czasie, kiedy nie pracują.

– Przedszkole będzie czynne przez całe wakacje?- pyta mama Leosia. Muszę go zapisać na dyżur, bo mam chorą mamę, która nie może zająć się wnukiem, a ja i mąż pracujemy. Na urlop wybierzemy się we wrześniu, bo jest większy spokój i ceny też trochę spadają. Czy Leoś będzie mógł przez 2 tygodnie września nie chodzić do przedszkola?

Uśmiecham się i uspakajam, że wszystko jest do zrobienia. Przecież odpoczynek należy się także tym maluchom. Cieszę się, że mały Leoś o figlarnym uśmiechu będzie mógł spędzić z rodzicami chociaż 2 tygodnie poza przedszkolem.

W drzwiach przepełnionej sali staje mama Helenki, która informuje, że dziewczynka nie będzie chodziła w lipcu do przedszkola. – Straciłam pracę i przez najbliższy miesiąc będę siedziała w domu. Może uda mi się w tym czasie znaleźć jakąś pracę. Co ja z Hanią będę robiła? Ona jest taka ruchliwa i ciągle, wszędzie jej pełno. Ona zanudzi się w domu, a ja nie wiem, jak to wytrzymam.

Znam Hanię i jej zakręcony świat, który nigdy nie stoi w miejscu, ciągle się kręci, wybucha, gna jak opętany w poszukiwaniu nowych doznań, bez hamulców i oglądania, co się wokół niej znajduje. Znam też trudną sytuację finansową samotnej matki. Rozumiem jej dylematy. Potrafię jednak poradzić sobie z ruchliwą Hanią i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać kogokolwiek o to, co  mam zrobić z ruchliwym i ciekawym świata dzieckiem. Jestem przecież nauczycielką przedszkola, która przemienia świat i kierunkuje niespożytą energię dziecka w coś fascynującego i ciekawego.

W domu kręcę się w kuchni i powtarzam: – Będzie dobrze, dam radę, to tylko kolejny 11 miesiąc wytężonej pracy z absorbującymi dziećmi. Wszystko staje się wyolbrzymione i nerwowe, a jednak muszę trzymać fason, muszę stać na posterunku i w miarę możliwości nie ulegać napiętym emocjom i zmęczeniu. Będzie dobrze, to jeszcze tylko jeden miesiąc. Dam radę, jestem przecież nauczycielką przedszkola i z siłą mocarza udźwignę każdy ciężar z uśmiechem na twarzy.

Wieczorem zamykam oczy i przykładam głowę do poduszki. Wczorajsza nieprzespana noc podkrążyła moje oczy, ale nie zabiła we mnie radości przebywania z dziećmi. Przejdziemy razem trudy wakacyjnego dyżuru, będziemy wsparciem i zrozumieniem dla własnych słabości i potrzeb. Ja znów stanę się dzieckiem, a one będą doroślały.

Kot leżący na mojej poduszce rytmicznie pomrukuje, myśli odpływają, tykanie zegarka cichnie, a ja?….jestem daleko nad pięknym szafirowym morzem skąpana w słońcu, rozedrganym ciepłym  powietrzem, wtulona w ramiona,…Jutro o 6 rano powrócę na ziemię :-).

Autor artykułu Alicja Buczek

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)