Agresja dla zdrowia, czyli szkoły walki dla dzieci


sztuki walkiDorośli postradali zmysły! Zatarli granice prawdziwych potrzeb dziecka i tego, czego chcieliby oni sami. Odzierają małe istoty z człowieczeństwa i pozbawiają wrodzonych wartości takich jak dobro i miłość w zamian serwując agresję i priorytet zdobywania czegokolwiek za pomocą siły. Uczą bić, kopać i nokautować przeciwnika. W Polsce już nawet sześciolatki wystawiane są do walk. Czy szkoły walki są dobrym sportem dla małych dzieci?

Tata Aleksa widział kiedyś film „Anatomia sztuk walki”, w którym dowodzono, że od uderzeń i kopania wzmacniają się mięśnie, ścięgna, kości. Mama 9-letniego Ksawiera mówi, że kiedyś syn chodził do szkoły tańca, ale zajęcia w szkole walki bardziej go rozwijają. Niektóre maluchy ważące zaledwie 20 kilogramów trafiają na ring. I nie ma udawania ani litości: uderzają, kopią, trzymają przeciwnika w klinczu.

Arkadiusz Wełna założył ligę dziecięcą, bo trenerzy z całej Polski chcieli zobaczyć, jak te dzieci zachowują się w konfrontacji sparingowej.

Piotr Dąbrowski, prezes jednego z klubów nie widzi nic złego w walkach dzieci w… klatkach. Jego zdaniem to dobrze, że dzieci garną się do sportów walki i chwali się sukcesami swoich synów i dzieciaków, których trenuje i wystawia do walk w klatkach bez kasku, ochraniaczy i w twardych, sztywnych rękawicach. Można walkę zaończyć z tysiącem złotych w kieszeni, ale także ze złamanym nosem, palcami, rozbitym łukiem brwiowym lub wstrząśnieniem mózgu. Prezes twierdzi, że walki w klatkach są bezpieczniejsze niż te w ringu, bo przynajmniej dziecko „nie wypadnie”. Aż trudno uwierzyć, że rodzice tych dzieci zgadzają się na takie sporty, gdzie ciosy zadawane są z pełną siłą.

Do Bydgoskiej szkoły walki Golden Dragon rodzice przyprowadzają dzieci już czteroletnie. Na początek ćwiczą w grupie, w którym nie wolno przeciwnika walnąć głową, gryźć, dusić. Za to dozwolone są wszelkie ciosy bokserskie plus uderzenie obrotowe grzbietem pięści, kopnięcia, atak kolanem. Na treningach jest zabawowo: skakanie, bieganie, rozciąganie. Ale później trener podaje rękawice i komendy: „Postawa. Garda. Uderzenie”; „Lewy, prawy, lewy, kopnięcie”. Kilkulatki walą w materace oraz worki treningowe z wielkim uczuciem. Starają się. Rodzice siedzą na ławeczkach, patrzą.

Zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej dzieci do 12 roku życia powinny trenować w formule bezkontaktowej. Urazy głowy w walkach kontaktowych prowadzą często do padaczki pourazowej, zaburzeń pamięci, trudności w koncentracji i nauce. Natomiast kopnięcia w szyję wiążą się z ryzykiem uszkodzenia naczyń mózgowych w odcinku zewnątrzczaszkowym, co może prowadzić do udaru mózgu.

Bulwersującą sprawą walki chłopców w klatce, która doprowadziła jednego z nich do utraty przytomnosci, zajmuje się prokurator i sądy rodzinne.

Czytaj więcej w artykule Newsweeka „Dzieci w klatce”

Autor artykułu Alicja Buczek

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)


error: Treści są chronione! Nie masz uprawnień do ich kopiowania.