Kij i marchewka, czyli niedosiężny smak i zapach prywatnych przedszkoli


kij i marchewka

autor: Alicja Buczek dn. 16.03.2011

Kilka lat temu chciałam założyć Prywatne Przedszkole. Ministerstwo zachęcało mnie swoimi komunikatami o pomocy i dotacjach z Unii Europejskiej. Tak zwane inne formy przedszkolne, czyli punkty przedszkolne i zespoły wychowania przedszkolnego organizowane dla dzieci w wieku od trzech do pięciu lat miały stanowić uzupełnienie systemu przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych i zwiększyć wskaźnik upowszechnienia wychowania przedszkolnego w Polsce, który był ciągle jednym z najniższych w Europie. Rozbudowa sieci placówek przedszkolnych miała stać się priorytetowym celem reformatorskich zapędów resortu edukacji.

Politycy wszędzie są tacy sami. Obiecują zbudować most nawet tam, gdzie nie ma rzeki.  /Nikita Chruszczow/

Znowelizowano nawet 7 września 2007 r. ustawę o systemie oświaty (Dz. U. nr 181, poz. 1292), która miała działać z korzyścią dla gmin ze względu na niższe koszty utrzymania dziecka w innej formie wychowania przedszkolnego niż w placówce publicznej, oraz dzieciach w wieku od trzech do pięciu lat mieszkających na terenach wiejskich.

Wszystko po to, żebym tylko zechciała założyć przedszkole i zapewnić miejsca maluchom, którym Ministerstwo obiecywało dostęp do powszechnej edukacji. Słyszałam w głosie rządowym błagalną prośbę o to, bym pomogła w realizacji planów reformatorskich i podnoszeniu niechlubnych statystyk. Zachęty finansowania działalności, którą zamierzałam podjąć kilka lat temu zakładając jedną z form przedszkolnych miała być współfinansowana ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Rozwój Zasobów Ludzkich.

Chęci, a rozsądek

Kiedy w 2007 roku ruszyła rządowa kampania tworzenia placówek przedszkolnych intuicyjnie postanowiłam zaczekać z podjęciem życiowej decyzji i przyglądnąć się działaniom innych podmiotów w tym obszarze. Śledziłam doniesienia prasowe, rozmawiałam z koleżankami, które zaryzykowały. Zaaferowane koleżanki były pełne entuzjazmu i dobrych prognoz dla tworzonych przez siebie placówek. Schody zaczęły się już w 2008 roku, kiedy to przedszkola powstające z funduszy unijnych były zamykane z powodu wyczerpania dotacji. Restrykcyjne wymogi sanitarne i przeciwpożarowe oraz brak możliwości zapewnienia długoletniego finansowania mini przedszkoli stały się hamulcem ich rozwoju. Małym, wiejskim przedszkolom, utworzonym dzięki wsparciu UE zaczęło brakować środków na dalszą działalność.

Pomysł na podniesienie statystyk

Miejsc dla dzieci w przedszkolach wciąż brakowało. MEN zapłacił telewizji, by bohaterowie seriali „M jak miłość”, „Plebania” i „Barwy szczęścia” rozmawiali o korzyściach posłania pięciolatków do przedszkoli. Za pięć odcinków „M jak miłość” MEN zapłacił ok. 250 tys. zł. Za 16 odcinków „Plebanii” – ok. 440 tys., a za dwa odcinki „Barw szczęścia” – 61 tys. Czy to nie wyrzucone pieniądze, skoro wielu rodziców, chociażby chciało, nie pośle dziecka do przedszkola, bo brakuje tam miejsc?

Minister edukacji Katarzyna Hall znalazła także inny sposób na podniesienie wskaźnika upowszechnienia wychowania przedszkolnego w Polsce dając możliwość sześciolatkom na edukację w szkole. Ich miejsca w przedszkolach miały zająć dzieci młodsze. Dobroduszna Pani Minister obiecała samorządom do podziału 347 mln zł uzależniając wysokość kwoty od liczby sześciolatków przyjętych w 2009 r. do szkół na ich terenie. Pieniądze stały się kartą przetargową na motywację gmin do przygotowania podstawówek na przyjęcie maluchów. A tym samorządom, którym udało się przekonać rodziców do reformy ministerstwo zafundowało większy strumień funduszy.

To niestety zbyt mało, bo do dnia dzisiejszego szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków. Z raportu Głównego Inspektoratu Sanitarnego, do którego dotarł „DGP”, wynika, że z 14 tysięcy skontrolowanych podstawówek (na 21 tysięcy działających w Polsce) 6 tysięcy nie jest gotowe na przyjęcie sześciolatków. Niektóre z nich nie mają nawet ciepłej wody. Brakuje stołówek. Meble i łazienki nie są dostosowane do wzrostu sześciolatków. Nie ma też zalecanych przez MEN pomieszczeń lub kącików na zabawę i odpoczynek dla maluchów. Zdesperowani rodzice dzieci sześcioletnich bojąc się przepełnienia w klasach I, które grozi w 2012 roku gdzie do obowiązkowo uczęszczających siedmiolatków dołączą sześciolatki, wybierają „lepsze zło” i decydują się na posłanie dziecka sześcioletniego do nieprzygotowanej na ich przyjście szkoły.

Z tej mąki dobrego chleba nie będzie

Wysiłki i działania związane z poprawieniem sytuacji polskiej edukacji są tak kruche, jak domy budowane na piasku. Przedszkola tworzone w pocie czoła, za pożyczone pieniądze wcześniej czy później bez solidnej zaprawy muszą się rozsypać. Kilkaset przedszkoli, które powstały za unijne pieniądze mogą być zlikwidowane, ponieważ źródło unijnej kasy powoli wysycha. Fundacje i stowarzyszenia, które prowadzą przedszkola za unijne pieniądze czeka prawdziwa fala likwidacji.

Ile dasz, tyle otrzymasz?

Rząd nie widzi problemu i nie zamierza nic z tym robić. Ludzie, którzy kilka lat temu zainwestowali swój czas, pieniądze i zdrowie w zakładanie innych form przedszkolnych zostali „wystawieni do wiatru” przez ministerstwo. Posłużyli do tego, by podnieść statystyki i wskaźniki, bo dla urzędników ważne są cyferki i papierki.

A co dla mnie jest ważne?

Moja niezawodna intuicja i człowiek, którego nie da się zaszufladkować, skategoryzować i umieścić w tabelkach. Patrząc codziennie w oczy dziecka, uderza mnie przede wszystkim ich niewinność, czystość i przejrzystość. Nieświadomi tego, co gotuje reforma oświaty, mali bezbronni „wojownicy” podążają śladami politycznych planów i nie mają słowa sprzeciwu. To krzywda i niebezpieczeństwo. Wszak jak powiedział Jan Paweł II troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka. Czy będziemy potrafili zrozumieć za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat decyzje naszych wychowanków, którzy podejmą jednostronne decyzje o naszej przyszłości?

Ile dasz, tyle otrzymasz….

 

Autor artykułu Alicja Buczek

,

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)