Sześcioletnie przedszkolaki w szkole


j0178845Obniżenie wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat, to kolejny etap prac nad nowelizacją ustawy o systemie oświaty realizowanej w ramach reformy oświatowej. Do podjęcia takiej decyzji rząd przygotował się solidnie zlecając w kwietniu 2006 roku zbadanie poziomu przygotowania dzieci sześcioletnich do nauki w szkole [1]. Program badawczy „Inwestowanie w przyszłość dziecka” pod nadzorem Akademii Świętokrzyskiej otrzymał rekordowy w swej historii grant w wysokości 8,5 miliona złotych. Wyniki badań miały mieć wpływ na decyzję ministra o obniżeniu wieku szkolnego w Polsce. Wyniki tych badań wskazują na to, że polskie sześciolatki są gotowe do podjęcia nauki w szkole.

Badana populacja dzieci (67 tys. sześciolatków) wykazała, że w zakresie:

Przygotowania do nauki czytania 40% dzieci jest dobrze przygotowanych, a 26% bardzo dobrze.

Samodzielności, gdzie 90% dzieci jest zaradna i samodzielna. Zdrowia, w którym największy problem stanowi alergia (15,8%) astma (4%)

Zdrowia, w którynm największy problem stanowi alergia (15,8%), astma (4%) i nadpobudliwość (3,8%)

Udowodniono, że choroby mogą mieć wpływ na osiąganie dojrzałości szkolnej. Przewlekłe choroby jakimi są niewątpliwie astma czy alergia mają poważny wpływ na rozwój fizyczny dziecka, a zależność uczęszczania na zajęcia ma szansę odbić się na jego późniejszym sukcesie szkolnym i życiowym. Przedszkolny etap absencji dziecka na zajęciach z powodu choroby nie będzie tak odczuwalny, jak opuszczanie lekcji w szkole. W przedszkolu zawsze znajdzie się czas w ranku czy popołudniówce na uzupełnienie braków z powodu nieobecności dziecka. W szkole takiego czasu nie będzie.

Można także zastanawiać się nad problemem obciążenia małego rozwijającego się organizmu obowiązkiem noszenia ciężkiego tornistra, o czym już teraz głośno mówią lekarze i terapeuci. W 2003 roku dolnośląski sanepid zważył tornistry blisko 40 tysiącom pierwszoklasistów. Szokujące wyniki w których rekordziści dźwigali na plecach nawet 5 kg „wiedzy” zmniejszyły nieco fizyczny wysiłek maluchów, ale czas pokazuje, że zmiany są niewystarczające a dzieci wciąż są naginane krzywą organizacją edukacji elementarnej. Jakie będą tego efekty? Prawdopodobnie dowiemy się o nich za kilka lat, gdy młodzież pozbawiona ruchu i przygnieciona ciężkimi tornistrami w dzieciństwie będzie stanowiła ogromną grupę dzieci z nieodwracalnymi wadami postawy. Nie wyobrażam sobie sześciolatka z tornistrem na plecach pełnym książek, zeszytów i innych ważnych(?) przyborów. Jego kruchy i nie ukształtowany kościec oraz przebywanie w ławce będą miały katastrofalny w skutkach obraz jego fizycznej kondycji.

W badaniach sześciolatków do gotowości szkolnej zapomniano o kilku ważnych elementach. Jednym z nich jest realny wiek dziecka szkolnego. W rekrutacji dziecka bierze się pod uwagę rok, w którym ono się urodziło. Problem polega na tym, że dziecko urodzone na początku roku pójdzie do pierwszej klasy razem z dzieckiem z końca roku. A więc:

Adaś urodzony 1 stycznia 2001 będzie dzieckiem, które rozpoczęło 6 lat (1 dzień wcześniej było 5 latkiem)

Jacek świętujący swoje urodziny 31 grudnia tegoż samego roku będzie w następnym dniu kończyło 6 lat (364dni wcześniej było też 5 latkiem)

Kiedy we wrześniu w jednej klasie spotka się Adaś mający 6 lat i 8 miesięcy z Jackiem, który za 4 miesiące dopiero rozpocznie 6 lat będzie można zauważyć różnice nie tylko w rozwoju fizycznym, ale i w zakresie doświadczeń życiowych. Między jednym i drugim dzieckiem będzie istniała przepaść, która może zaważyć na jego sukcesie szkolnym. Dziecko będzie chciało i lubiło się uczyć tylko wtedy, gdy będzie osiągało sukcesy. A przy takim układzie rekrutacji na niepowodzenia mogą być narażone dzieci z końca roku. Czy mały Jacek będzie miał takie same możliwości w osiąganiu sukcesów, jak jego prawie o rok starszy kolega? Można zatem zadać retoryczne pytanie, czy start obydwojga dzieci będzie taki sam?

Jestem aktywnym obserwatorem zmagań dzieci przedszkolnych z trudnościami, jakie stawia na ich drodze współczesny świat. W ciągu mojej wieloletniej pracy zawodowej z dziećmi przedszkolnymi zauważyłam, że stan mowy dzieci ulega ciągłemu pogarszaniu. Do przedszkola trafiają dzieci z poważnymi i mniej poważnymi wadami wymowy. Stan mowy dzieci ulega ciągłemu pogorszeniu. I problem ten nie dotyczy tylko dzieci najmłodszych, ale właśnie sześciolatków. Rozwój mowy nie u wszystkich dzieci przebiega jednakowo. U jednych szybciej u innych zaś wolniej, co przejawia się późniejszymi początkami mowy i wolniejszym przyswajaniem sobie wymowy głosek. To w znaczący sposób wpływa na rozwój wszystkich procesów psychicznych i motorycznych dziecka. Umożliwia dziecku lepsze pokierowanie własnym działaniem i przyswajanie wiedzy z zakresu nauki czytania i pisania.

Niewątpliwym jest zatem, iż rozwój mowy ma ogromne znaczenie dla całego rozwoju poznawczego dziecka i nie można go w żaden sposób ominąć. Jestem przekonana, że posyłając dziecko 6 letnie do szkoły pozbawimy go szansy na wyrównanie jego nie w pełni wyćwiczonego aparatu mowy, a wady wymowy, które temu towarzyszą staną się zaczątkiem niepowodzeń szkolnych. Decydując się na obniżenie wieku szkolnego z 7 do 6 lat musimy być w pełni świadomi, że sposób komunikowania się ma ścisły związek z nauką czytania i pisania, która jest sztandarowym hasłem nauki w klasach początkowych. Jeśli dziecko będzie źle mówić, to będzie źle czytać i pisać.

Jestem przeciwna obniżeniu w naszym kraju wieku szkolnego z 7 na 6 lat. Dostosowywanie się do wymogów Unii Europejskiej nie może być najważniejszym czynnikiem takiej decyzji. Nie możemy porównywać się do krajów europejskich, gdyż dzielą nas zupełnie inne warunki, różnice strukturalno-organizacyjne i programowo-metodyczne spowodowane przede wszystkim uwarunkowaniami etniczno-historycznymi, ekonomicznymi i kulturowymi. Zachwianie równowagi między możliwościami dziecka 6 letniego w Polsce a wymaganiami szkoły w negatywny sposób odbiją się na całym życiu dziecka. Nie jesteśmy dostatecznie przygotowani do przyjęcia sześciolatków w szkole tak, by nie zakłócić jego harmonijnego, naturalnego rozwoju, jaki gwarantuje przedszkole. A kolejne eksperymenty ekipy rządzącej staną się powodem frustracji nie tylko dzieci, ale i ich rodziców.

Można czasami odnieść wrażenie, że we wszystkich poczynaniach i zmianach edukacyjnych podmiot, jakim jest dziecko znajduje się na samym końcu, a wszelkie działania mają zaspokoić jedynie potrzeby naszego systemu. O tym, że dzieci powinny przebywać w przedszkolu do siódmego roku życia świadczą wyniki badań [2] którym zostało poddanych 4 tys. sześciolatków z losowo wybranych szkół i przedszkoli, mówiących o znacznie lepszych warunkach do osiągania gotowości szkolnej panujących w przedszkolu, aniżeli na oddziale przedszkolnym w szkole. Można z tego domniemywać, że szkoła nie jest gotowa do przyjęcia sześcioletnich przedszkolaków. Obecny system, który przewiduje edukację sześciolatków w przedszkolu jest dobry i sprawdzony. We wczesnym okresie wychwytuje trudności i niepełnosprawności dziecka pozwalając wykwalifikowanym nauczycielom wspomagać ich rozwój. Pozwala także dzieciom dobrze przygotować się do nauki w szkole pod okiem wykwalifikowanych i przygotowanych do pracy z małym dzieckiem nauczycieli, nie pozbawiając ich tego, o czym marzą i do czego z rozrzewnieniem wracają młodzi i dorośli ludzie- DZIECIŃSTWA.

Artykuł opublikowany na stronie www.eduinfo.pl

[1] Małe dziecko w Polsce- raport o sytuacji edukacji elementarnej realizowanego przez Fundację Rozwoju Dzieci im. J.A.Komeńskiego we wspólpracy z Polsko-Amerykańską Fundacją Wolności w okresie maj 2005- czerwiec 2006 roku.
[2] Ośrodek badawczy ARC Rynek i Opinia przy udziale zespołu projektowego CMPPP

Autor artykułu Alicja Buczek

,

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)