Razem łatwiej


Bajka adresowana do grupy dzieci. Podkreśla wartość pracy w życiu i pomaga zrozumieć jej znaczenie. Uczy dzieci, że wykonując zadanie we współpracy z całą grupą można osiągnąć zamierzony cel. Bajka podkreśla również wartość rodziny, jako nierozerwalnej całości, a opiekuna pokazuje jako kogoś ważnego, troskliwego, budzącego zaufanie.

Bajka dedykowana grupie „Pszczółki”

Bzyczka była malutką pszczółką ubraną, jak każda pszczółka w kosmatą sukieneczkę z żółto czarnymi paseczkami. Jej uśmiechnięty pyszczek zdradzał radosny i beztroski charakter. Mieszkała w pasiece Pana Juliana z całą swoją ogromna rodzinką. Rodzina Bzyczki była dobrze zorganizowana i bardzo pracowita. W ich ulu, mimo tak wielkiej ilości mieszkańców panował porządek i wzajemna troska o siebie. Każda pszczółka miała swój malutki pokoik, łóżeczko i codzienne obowiązki do spełnienia.

Życie pszczółek było wielką pracą, której nauczyła ich mama pokazując, gdzie i w jaki sposób zbierać nektar kwiatowy, który był niezbędny do produkcji miodu. Opowiadała, że ludzie zachwycają się miodem, który jest skarbem i źródłem zdrowia. Cała społeczność pszczółek czuła i wiedziała, jak ważna jest ich praca i ile szczęścia przynosi człowiekowi miód, który one produkują.

Kiedy nadchodził wieczór wszystkie pszczółki zlatywały się do ula, mama przeliczała swoje potomstwo i sprawdzała, jak została przez nie wykonana praca. Każda pszczółka otwierała swój złocisty woreczek z uzbieranym w ciągu dnia pyłkiem kwiatowym i wsypywała go do dzbanuszka, który następnie był przekazywany innym pszczółkom do produkcji miodu. Woreczki wieszane były na wieszaczkach w przygotowanym do tego celu pomieszczeniu. Potem dzieci kładły się do swoich malutkich łóżeczek, w swoich malutkich pokoikach, a mama z czułością głaskała każdą pszczółkę po ich zmęczonych kosmatych malutkich nóżkach. Tak kończył się każdy dzień pszczelej rodzinki.

Bzyczka była inna aniżeli jej bracia i siostry. Lubiła zabawę i żarty, nie myślała o pracy. Często z całodniowych wypraw wracała z pustym woreczkiem tak, że jej rodzeństwo i mama bardzo się tym martwili. Nie czuła się też nigdy zmęczona, dlatego w czasie nocnego odpoczynku wymyślała różne psikusy i żarty. Pewnej nocy, nie mogąc spać, bawiła się malutką igiełką i robiła w woreczkach swojego rodzeństwa dziurki, przez które na następny dzień wysypywał się złoty pyłek. Bzyczka nie miała złych zamiarów. Nie zastanawiała się jednak nad tym, jakie będą konsekwencje jej znudzonych czynów.

Pewnego ranka, kiedy pszczółki przecierały swoje jeszcze zaspane oczka, usłyszały jak mama do nich mówi:
-Maleństwa moje kochane, pora wstawać! Dzisiaj czeka Was bardzo ważne zadanie. Musicie nazbierać cały dzbanuszek pyłku. Tylko wtedy, gdy zbierzecie pełny woreczek zadanie zostanie spełnione. Jutro ma być deszczowa pogoda i jeśli dzisiaj nie nazbieramy całego dzbanuszka pyłku, to pan Julian nie będzie miał miodu dla swojej chorej córeczki. Ona może umrzeć. Weźcie zatem swoje woreczki i lećcie na kwiecistą łąkę. Musicie wszystkie się postarać (i tu mama spojrzała surowym wzrokiem na Bzyczkę), bo tylko wtedy możemy uratować dziewczynkę.

Bzyczka bardzo się przejęła tą sytuacją, ale gdy tylko opuściła ul, zapomniała o tym, co mówiła jej mama. Z dala od łąki beztrosko latała w poszukiwaniu przygód. Podczas gdy jej rodzeństwo pilnie zbierało pyłek, ona zaglądała do okien, siadała na nosach ludzi, którzy wykonywali jakieś dziwne ruchy na jej widok, huśtała się na cienkich gałązkach drzew, objadała się słodkimi śliweczkami ze straganu…

Tak minął cały dzień. Wieczorem Pszczółka z głośnym bzykiem wpadła do pasieki i ze zdumieniem zobaczyła, że w jej ulu nie ma nikogo. Przerażona fruwała od pokoju do pokoju i lamentując nawoływała mamę i rodzeństwo. Zobaczyła porzucony pusty dzbanuszek w kącie i na dobre się przestraszyła. Szlochając myślała o swoim zachowaniu, o mamie, o pracowitym rodzeństwie i o córeczce pana Juliana…Zmęczona płaczem zasnęła. Jak przez mgłę zobaczyła całą swoją rodzinkę. Mama nachylała się nad nią i powtarzała:
-Córeczka pana Juliana umarła…zabrakło jej cudownie uzdrawiającego miodu…zabrakło woreczka pyłku kwiatowego, by uratować jej życie…jednego woreczka…

Przerażona Bzyczka obudziła się i zobaczyła, że przy niej stoi naprawdę mama. Przytulała się do jej grubiutkiego brzuszka i trącała wesoło jej mokre od płaczu czułki. Jej ciepłe pełne troski oczy spoglądały na przemoczoną jeszcze od łez sukieneczkę i powiedziała:
– Nie płacz już kochanie. Jestem już przy Tobie. Pan Julian przeprowadził nas do innego ula, kiedy zobaczył, że zbyt mało miodu zrobiłyśmy. Tam jest nam dobrze, dostaliśmy cukier i dzięki temu udało nam się wyprodukować odpowiednią ilość miodu dla jego chorej córeczki. Ona czuje się już znacznie lepiej, ale ciągle musimy intensywnie produkować miód dla ludzi. Musisz nam w tym pomagać, bo nasza praca może się udawać tylko wtedy, gdy wszystkie będziemy coś z siebie dawać. Pojedyncza pszczółka jest bezsilna. Nie potrafi zrobić miodu. Pojedyncza pszczółka zginie. Tylko w naszej wielkiej rodzinie jest siła i wszystko może nam się udać, jeśli będziemy wspólnie pracować.

Och, jaka wielka radość spłynęła na Bzyczkę. Od tej chwili czuła w sobie prawdziwą moc, która napędzała ją do pracy. Pracy, która w życiu pszczółek jest najważniejsza. Pracy, która jest tylko wtedy ważna, jeśli wykonuje się ją z myślą o tym, czemu ona służy. Praca, która ma sens tylko wtedy, gdy wykonuje się ją w zespole i razem.

Autor artykułu Alicja Buczek

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)